Sytobrunch

02.10.2022 0 komentarzy
Autor: Julian Masewicz, Zdjęcia: Malina Majewska & Ella Estrella Photogrpahy & Łukasz Popielarz & Aleksander Pukalski & Natalia Sobotka

Sytobrunch to autorski projekt, którego głównym celem jest łączenie nietuzinkowych smaków oraz ludzi. Brunche są organizowane w industrialnych przestrzeniach, innym razem w historycznych murach Zamku Książąt Pomorskich. Za każdym razem aranżacja oraz menu dopasowuje się do miejsca oraz panującego sezonu. Nie ma dwóch takich samych spotkań i w tym tkwi cała magia tego projektu! Rozmawiamy z właścicielką i pomysłodawczynią Panią Magdaleną Gogłozą.

 

Foto: Malina Majewska

 

Zacznijmy od początku. Jak powstał pomysł na organizowanie takich spotkań?


Wszystko przyszło naturalnie. Ponad 6 lat temu zaczęłam od organizowania brunchu dla moich znajomych. To była czysta potrzeba nadrobienia czasu, którego nie mogliśmy wspólnie spędzić, ponieważ przez wiele lat pracowałam w branży eventowe tak, więc od kwietnia do listopada, każdy weekend byłam w pracy. Chciałam w ten sposób spędzić trochę więcej czasu, aby w sprzyjających okolicznościach, nadrobić zaległe historie.


Z roku na rok, znajomi zaczęli pytać czy mogliby przyjść ze swoimi znajomymi. Ciężko mi było odmówić, ponieważ natury jestem bardzo gościnną osobą, jednak ilość miejsc przy domowych stole była ograniczona do 16 osób. Takie spotkania organizowałam kilka razy w roku w rodzinnym mieszkaniu.


Kiedy wyprowadziłam się do własnego mieszkania, serce zaczęło bić mocniej od ilości nowych pomysłów i możliwości. Jednak wszystko miało swój czas.
Największą motywacją do uruchomienia projektu #sytobrunch była pandemia oraz krótki okres, w którym pracowałam w dużej korporacji. Brakowało mi spotkań, obcowania z drugim człowiekiem, rozmów oraz po prostu, bycia razem. W lipcu 2020r pojawiła się możliwość zorganizowania pierwszego brunchu poza murami własnego mieszkania.

 

Z lekkim strachem, brakiem większego doświadczenia w organizowaniu takich zewnętrznych spotkań, zdecydowałam się podjąć to ryzyko.
Pierwszy zewnętrzny brunch odbył się w industrialnej przestrzeni Port Baru. To wydarzenie zdecydowanie dodało mi skrzydeł i otworzyło szerzej oczy na możliwości oraz potrzeby innych osób.


Po tym spotkaniu postanowiłam, że od grudnia 2020r raz w miesiącu, będę organizowała spotkania w swoim mieszkaniu. Z każdym kolejnym wydarzeniem przychodziły nowe osoby, projekt nabierał rozgłosu oraz rozpędu. Wtedy również postanowiłam, że chcę z tym projektem docierać dalej, pokazać miasto Szczecin od najlepszej możliwej strony.


Takim sposobem doszłam do momentu, w którym jestem teraz, kiedy brunch, jest moim jedynym zajęciem, a ja dumnie mogę pokazywać najbardziej wyjątkowe miejsca w naszym mieście, jednocześnie łącząc przy jednym stole smaki oraz ludzi.

 

Foto: Ella Estrela


Jak wyglądają zapisy na brunch? Czy to kosztowne?


Zapisy możliwe są poprzez wysłanie prywatnej wiadomości na Instagramie lub na Facebooku. Zawsze wyznaczam jeden dzień oraz konkretną godzinę zapisów ok 2 tygodni przed planowaną datą wydarzenia.


W ten jeden dzień, o ustalonej godzinie, publikuje post z informacjami o miejscu oraz o miejscu oraz o tym, jak się zapisać na brunch. Wtedy należy wysłać wiadomość prywatną z wiadomością, że chcemy wziąć udział i ile dokładnie osób. W odpowiedzi wysyłam wiadomość z najważniejszymi informacjami, aktualnym regulaminem oraz ceną.


Po otrzymaniu takiej wiadomości, każdy zainteresowany ma 24h na podjęcie decyzji czy może i chce wziąć udział w spotkaniu. Rezerwacją miejsca jest wpłata. Wtedy pozostaje tylko odliczać dni do brunchu.


Zapisać może się każdy. Nie ma żadnych ograniczeń. Można przyjść samemu lub zabrać partnera_kę, przyjaciół czy członka rodziny. Ważny, aby być otwartym na nowe miejsca, smaki oraz ludzi.


Jeśli chodzi o cenę, to jest ona zależna od miejsca i tego, jakie koszty logistyczne muszę ponieść. Niestety nie w każdym miejscu mam zaplecze czy dostęp do wody. Wtedy muszę wynająć dodatkowe sprzęty, które zwiększają całkowity koszt organizacji spotkania.


W cenie zagwarantowany jest stół uginający się od jedzenia, kawa, herbata i woda bez ograniczeń oraz może nowych, inspirujących znajomości.

 

Foto: Ella Estrella


Czy zaplanowanie takiego spotkania jest problematyczne? Np. pod względem logistycznym.


Ciężko odpowiedzieć mi na to pytanie, ponieważ ja bardzo lubię organizować mniejsze i większe wydarzenia. Przez lata organizowałam eventy na 100 a czasem nawet na 800 czy 1000 osób. Ja po prostu to lubię, więc większość rzeczy sprawia mi po prostu ogromną radość oraz przychodzi z łatwością.


Jednym z wyzwań podczas organizacji brunchy jest pozyskiwanie namiarów na miejsca i osoby, w których mogę zorganizować brunch. To najbardziej czasochłonny proces i wymagający ode mnie nie lada kreatywności. Cała reszta to już kwestia wypracowanego systemu.


W jakich miejscach odbywają się spotkania? Operujesz tylko na terenie Szczecina?


Miejsca są najróżniejsze i nie ma tutaj większej reguły. Zależy mi, aby za każdym razem zaskakiwać, jednocześnie pokazując miasto Szczecin z jak najlepszej strony.

 

Do tej pory zorganizowałam 32 brunchy, a w tym w: przestrzeni Hala Odra przed oficjalnym otwarciem, zabytkowym atelier fotograficznym w starej kamienicy niczym paryski apartament, między wiekowymi jabłoniami w sadzie jabłkowym „Sady Rajewscy”, hangarze lotniczym Szczecińskiego Aeroklubu pośród samolotów, magazynie estradowym firmy LS Project, dużym dziedzińcu Zamku Książąt Pomorskich czy Zajezdni Tramwajowej Szczecin Pogodno.

 

Każde z tych spotkań to unikalne przeżycie oraz możliwość odkrycia, że Szczecin to kopalnia ludzi, którzy w tym mieście, rozwijają swoje biznesy, tworzą przestrzenie oraz miejsca, które skupiają ludzi kreatywnych, otwartych i chcących zmieniać to miasto.

 

Przy wyborze miejsc na spotkania, kieruje się oryginalnością przestrzeni oraz niedostępnością dla wielu osób. Chcę dać możliwość mieszkańcom, nie związanym z danym miejscem, na zobaczeniem go z zupełnie innej strony, pokazać te nieodkryte przestrzenie, przedstawić "od kuchni" miejsca, które na co dzień mijamy, a nie wiemy, co i kto kryje się za ich murami.

 

Może w przyszłości wyjdę z projektem do innych polskich miast. Zobaczymy, co przyniesie przyszłość. Aktualnie skupiam swoje działania na naszym mieście.

 

Foto: Łukasz Popielarz

 

Ile osób może wziąć udział w wydarzeniu i jak takie spotkanie wygląda od początku do końca? Co możemy dobrego zjeść na takim spotkaniu?


Jeśli chodzi o liczbę gości to wszystko zależy od miejsca. Moim głównym założeniem jest to, aby wszyscy usiedli przy jednym, długim stole. To generuje, aby pomieszczenia lub miejsca, w których odbywają się brunche były stosunkowo długie.


Na te domowe spotkania może przyjść maksymalnie 16 osób. Są to bardzo kameralne i klimatyczne niedziele, ze względu, że jesteśmy u mnie w domu, siedzimy przy stole otwartym na kuchnię, więc nawet jeżeli cokolwiek przygotowuje w kuchni, wciąż jestem ze wszystkimi gośćmi.


Te edycje poza moim mieszkaniem zazwyczaj odbywają się na 22 do 36 osób. Staram się, aby nie były to wielkie wydarzenia, pełne ludzi. Zależy mi na kameralności, aby każdy miał możliwość porozmawiania z jak największa liczbą osób, by na spokojnie mógł nawiązać nowe znajomości. Zbyt duża liczba osób mogła by to uniemożliwić lub też po prostu onieśmielić.


Co do samego przebiegu spotkania, to wszystko dzieje się naturalnie, bez wymuszonej agendy. Spotykamy się o wyznaczonej godzinie, goście się schodzą, poznają nawzajem, zajmują miejsca. Od początku jestem razem z nimi witając każdego z osobna, a później witam wszystkich razem, chwilę przed jedzeniem. Potem to już tylko słychać stukot sztućców o talerze, gwar około jedzeniowych rozmów i mnóstwo westchnień na temat jedzenia.

 

Zawsze siedzę przy stole razem z ze wszystkimi gośćmi. Rozmawiam, poznaje ich historię, wymieniamy się spostrzeżeniami, po prostu jesteśmy. Powoli celebrujemy, wolno upływającą niedziele, ciesząc się wzajemnym towarzystwem.


Na te spotkania nie ma odgórnego planu, chcę, aby to płynęło samo, aby nic nie było wymuszone lub nie naturalne. Ciężko też przewidzieć jacy dokładnie będą ludzi, więc na bieżąco staram się nadawać ton i tempo całemu spotkaniu poprzez rozmowę.


Dzień przed spotkaniem, na swoim profilu na Instagramie publikuje post, pod którym wszyscy goście mogą napisać kilka słów o sobie. W ten sposób daję możliwość, aby już wcześniej każdy mógł chociaż trochę poznać drugą osobę, aby podczas brunchu móc swobodniej rozmawiać.


Jeśli chodzi o jedzenie to podaje dania kuchni wegetariańskiej oraz wegańskiej. Wybrałam kuchnię roślinną, ponieważ sama nie jem mięsa oraz chcę pokazać, że kuchnia wegetariańska i wegańska to nie tylko sałata i surowe warzywa, a przede wszystkim bogactwo smaków, aromatów oraz przypraw.

 

To świat pełen zaskakujących połączeń. Moim celem nie jest przekonywanie mięsożerców, aby porzucili karkówkę na rzecz kalafiora, jednak chcę pokazać, że warzywa mają moc!

 

Foto: Natalia Sobotka

 

Najbardziej pamiętny brunch w przeciągu tego lub zeszłego roku?


Trudno wybrać ten jeden jedyny, najbardziej pamiętny czy wyjątkowy. Każde spotkanie jest unikatowe i trudne do powtórzenia. Wpływ na to ma różnorodne miejsca i ludzie, którzy za każdym razem są inni.


Ciężko jest nawet porównywać te spotkania. Brunchu, które do tej pory zorganizowałam odbyły się w bardzo zróżnicowanych miejscach. Czasem były to industrialne przestrzenie, innym razem historyczne mury Zamku Książąt Pomorskich. Za każdym razem aranżacją oraz menu dopasowuje się do miejsca oraz panującego sezonu. Nie ma dwóch takich samych spotkań i w tym tkwi cała magia tego projektu.


Czy są jakieś plany na poszerzenie/urozmaicenie tego przedsięwzięcia?


Planów ma mnóstwo, pomysłów jeszcze więcej. Na razie jestem w fazie testów i prób tego, co najbardziej mi odpowiada, co mnie kręci i gdzie sama, osobiście widzę kierunek rozwoju projektu #sytobrunch.


Jedno jest pewne, chcę nieustannie pokazywać nasze miasto Szczecin z najlepszej możliwej strony tak, aby to inne miasta mogły brać z nas przykład, a nie na odwrót.
 
 

mail: sytobrunch@gmail.com
https://www.facebook.com/SYTObrunch
https://www.instagram.com/sytobrunch
https://www.sytobrunch.pl

 

 

Sytobrunch

Sytobrunch

 

Komentarze

Komentarze

Brak komentarzy.

Nie ponosimy odpowiedzialności za treść wypowiedzi zawartych w komentarzach i opiniach publikowanych przez Czytelników niniejszego serwisu. Publikowane komentarze są tylko i wyłącznie prywatymi opiniamii użytkowników serwisu. Zachowujemy oryginalną pisownię nadesłanych komentarzy.